ING Bank Śląski pozostaje jednym z najlepiej zarządzanych i najbardziej rentownych banków notowanych na GPW. Spółka rośnie operacyjnie, zdobywa nowych klientów, rozwija akcję kredytową i mocno zwiększa skalę produktów inwestycyjnych. Jednocześnie kurs akcji znajduje się już na wysokim poziomie, a rynek wycenia bank znacznie powyżej jego wartości księgowej.
To sprawia, że dziś pytanie nie brzmi już wyłącznie: czy ING jest dobrym bankiem? Fundamenty wskazują, że tak. Ważniejsze jest, czy przy obecnej cenie akcji inwestor nadal otrzymuje odpowiedni margines bezpieczeństwa.
Wyniki operacyjne pozostają bardzo dobre
W II kwartale 2026 roku ING Bank Śląski wypracował 1,193 mld zł zysku netto, czyli o 5% więcej niż rok wcześniej. W całym pierwszym półroczu zysk netto wyniósł 2,016 mld zł, wobec 2,149 mld zł rok wcześniej. Spadek wyniku półrocznego nie wynikał jednak z osłabienia podstawowej działalności banku, lecz przede wszystkim z wyższej stawki podatku CIT dla sektora bankowego.
To bardzo ważne rozróżnienie. Operacyjnie bank nadal rozwija się szybko. W pierwszym półroczu:
- dochody wzrosły o 7% do 6,275 mld zł,
- wynik przed kosztami ryzyka wzrósł o 9%,
- zysk brutto zwiększył się o 15%,
- portfel kredytowy urósł o 9% do 189,9 mld zł,
- depozyty wzrosły aż o 16% do 258,3 mld zł.
To pokazuje, że podstawowy biznes nie traci dynamiki mimo stopniowego obniżania stóp procentowych.
ING nadal przyciąga klientów
Jednym z największych atutów banku pozostaje baza klientów.
Na koniec pierwszego półrocza ING obsługiwał około 4,815 mln klientów detalicznych oraz około 611 tys. klientów korporacyjnych. Tylko w II kwartale bank pozyskał ponad 100 tys. nowych klientów indywidualnych, co było najlepszym kwartalnym wynikiem od sześciu lat.
To istotne, ponieważ w bankowości baza klientów daje możliwość późniejszej sprzedaży:
kredytów, kart, produktów inwestycyjnych, ubezpieczeń, kont oszczędnościowych czy usług dla przedsiębiorców.
Im więcej aktywnych klientów, tym większa możliwość zwiększania przychodów bez proporcjonalnego wzrostu kosztów.
Kredyty hipoteczne mocnym punktem
ING bardzo dobrze radzi sobie również na rynku kredytów mieszkaniowych.
W pierwszym półroczu wartość nowych kredytów hipotecznych wyniosła 5,8 mld zł, czyli o 19% więcej niż rok wcześniej. Bank osiągnął około 15,3% udziału w tym rynku.
Sprzedaż pożyczek gotówkowych zbliżyła się natomiast do 2 mld zł, rosnąc o około 15% rok do roku.
Dodatkowym atutem może być rozwój całkowicie cyfrowego procesu hipotecznego w aplikacji Moje ING. Im mniej manualnej obsługi wymaga sprzedaż produktu, tym większa potencjalna efektywność kosztowa.
Rentowność nadal imponuje
ING utrzymuje jeden z najważniejszych wskaźników dla akcjonariusza na bardzo wysokim poziomie.
ROE po korekcie o MCFH wynosiło po pierwszym półroczu 20,0%. Rok wcześniej było to 21,4%.
ROE w okolicy 20% oznacza, że bank bardzo skutecznie wykorzystuje powierzony mu kapitał.
Dla porównania sama strategia ING zakłada długoterminową ambicję utrzymywania ROE w pobliżu 19%. Bank celuje również w C/I na poziomie około 37% bez podatku bankowego.
Jeżeli ING zdoła utrzymywać taką rentowność również przy niższych stopach procentowych, będzie to bardzo mocny argument za wysoką wyceną spółki.
ING TFI może być kolejnym silnikiem wzrostu
W 2026 roku ING sfinalizował przejęcie Goldman Sachs TFI, które następnie zostało przemianowane na ING TFI. Przejęcie zwiększa znaczenie działalności inwestycyjnej i oszczędnościowej w całej grupie.
Efekt już widać w liczbach.
Wartość funduszy inwestycyjnych i produktów pozabilansowych wzrosła w pierwszym półroczu o 174% do 83 mld zł, choć znaczną część tej dynamiki odpowiada właśnie konsolidacja ING TFI.
To może być strategicznie bardzo ważne.
Bank coraz mocniej uniezależnia się od klasycznego modelu:
depozyt → kredyt → odsetki
i zwiększa udział prowizji oraz zarządzania aktywami. W świecie niższych stóp procentowych taka dywersyfikacja jest szczególnie cenna.
Dywidenda nadal jest argumentem dla akcjonariusza
Za 2025 rok ING Bank Śląski wypłacił 26,71 zł brutto dywidendy na akcję. Łącznie na dywidendę przeznaczono około 3,475 mld zł.
Strategia banku zakłada możliwość wypłacania do 75% zysku netto w formie dywidendy, oczywiście przy zachowaniu odpowiedniego poziomu kapitału i spełnieniu wymogów nadzorczych.
Dla długoterminowego akcjonariusza to istotny argument.
ING nie jest typową spółką wzrostową bez wypłat dla właścicieli. Łączy rozwój biznesu z możliwością dzielenia się znaczną częścią zysku.
Problemem robi się wycena
I tu pojawia się najważniejszy znak zapytania.
Na zamknięciu sesji 18 września 2026 roku akcje ING kosztowały około 447 zł.
Przy tej cenie wskaźniki wynosiły około:
C/Z: 12,9
C/WK: około 3,0.
C/Z na poziomie około 13 przy banku generującym ROE około 20% nie wygląda absurdalnie.
Znacznie mocniej zwraca uwagę C/WK bliskie 3.
Rynek płaci więc niemal trzy złote za każdą złotówkę kapitału księgowego banku.
To pokazuje, że ING otrzymuje od inwestorów bardzo dużą premię za jakość, rentowność, markę oraz zdolność wzrostu.
Problem zaczyna się wtedy, gdy wyniki choć trochę rozczarują. Im wyższa wycena, tym mniej miejsca na błędy.
Analitycy są ostrożniejsi niż rynek
Według konsensusu prezentowanego przez ING średnia cena docelowa analityków wynosiła na początku sierpnia około 393 zł.
Rozkład rekomendacji wyglądał następująco:
1 – kupuj/akumuluj
5 – trzymaj/neutralnie
3 – redukuj/sprzedaj.
Przy cenie około 447 zł rynek znajduje się więc wyraźnie powyżej średniej wyceny analityków.
Nie oznacza to automatycznie, że kurs musi spaść. Pokazuje jednak, że spora część pozytywnego scenariusza może być już uwzględniona w cenie.
Co rynek zakłada na 2026 rok?
Konsensus analityków zakłada na cały 2026 rok około:
12,27 mld zł przychodów
3,94 mld zł zysku netto
196 mld zł kredytów
260 mld zł depozytów.
Dla porównania w 2025 roku bank zarobił 4,633 mld zł netto.
Oznacza to, że rynek spodziewa się w tym roku niższego zysku netto, mimo wzrostu działalności operacyjnej.
Głównym powodem nie jest załamanie biznesu, ale wyższe podatki i zmiana otoczenia stóp procentowych.
Niższe stopy procentowe – główne ryzyko
Banki przez ostatnie lata korzystały z wysokich stóp procentowych, ponieważ pozwalały one generować bardzo wysokie marże odsetkowe.
Wraz ze spadkiem stóp ta przewaga stopniowo maleje.
Dla ING kluczowe będzie więc, czy wzrost wolumenu kredytów, prowizji, produktów inwestycyjnych i liczby klientów będzie wystarczający, aby kompensować presję na wynik odsetkowy.
Na razie wygląda to obiecująco.
W II kwartale dochody banku wzrosły aż o 11% rok do roku, mimo że cykl obniżek stóp już wpływa na sektor.
To jeden z mocniejszych argumentów na korzyść spółki.
Koszty i kapitał trzeba obserwować
Łączny współczynnik kapitałowy wyniósł po pierwszym półroczu 14,93%, wobec 15,69% rok wcześniej.
Sam spadek nie musi być alarmujący, ale przy ambitnych planach rozwoju, dywidendach oraz przejęciach poziom kapitału warto obserwować.
Wskaźnik kosztów wraz z podatkiem bankowym do dochodów wyniósł około 44,7%, nieco lepiej niż rok wcześniej.
ING nadal pozostaje efektywnym bankiem, jednak dalszy szybki wzrost wymaga inwestycji w technologię, pozyskiwanie klientów i nowe produkty.
MŚP mogą być kolejnym źródłem wzrostu
17 września ING poinformował o kolejnej umowie z Europejskim Funduszem Inwestycyjnym. Dzięki niej bank będzie mógł oferować małym i średnim firmom finansowanie zabezpieczone gwarancjami EFI. To już druga taka umowa zawarta w 2026 roku.
Nie jest to wydarzenie, które samo w sobie zmieni wyniki banku z kwartału na kwartał.
Może jednak wspierać wzrost portfela kredytowego przedsiębiorstw oraz wzmacniać pozycję ING w finansowaniu inwestycji polskich firm.
Największe zalety ING
Najmocniejsze argumenty przemawiające za bankiem to:
bardzo wysokie ROE, rosnąca baza klientów, szybki wzrost kredytów i depozytów, mocna pozycja cyfrowa, duża sprzedaż hipotek, rozwój działalności inwestycyjnej po przejęciu ING TFI oraz perspektywa wysokich dywidend.
Fundamentalnie trudno znaleźć tutaj poważną słabość.
Największym problemem jest po prostu to, że rynek również o tym wie.
Najważniejsze ryzyka
Najbardziej obserwowałbym cztery rzeczy:
1. Spadające stopy procentowe
Mogą ograniczać marżę odsetkową banków.
2. Wysoka wycena
Przy C/WK bliskim 3 oczekiwania inwestorów są bardzo wysokie.
3. Podatki i regulacje
Wyższy CIT już obniżył zysk netto mimo poprawy wyników operacyjnych.
4. Tempo integracji ING TFI
Przejęcie daje duży potencjał, ale będzie wymagało wykorzystania nowych aktywów do sprzedaży produktów własnym klientom.
Czy akcje ING są dziś atrakcyjne?
Moja ocena ING Banku Śląskiego wygląda następująco:
Jakość biznesu: 9/10
Rentowność: 9/10
Wzrost: 8/10
Dywidenda: 8/10
Bilans: 8/10
Wycena: 5/10
Wniosek
ING Bank Śląski wygląda dziś jak bardzo dobra spółka kupowana po wymagającej cenie.
Bank ma praktycznie wszystko, czego inwestor może oczekiwać od dużej instytucji finansowej: wysoką rentowność, rosnącą bazę klientów, rozwijającą się akcję kredytową, mocną markę, nowoczesną bankowość cyfrową i dywidendę.
Nie widzę obecnie sygnałów świadczących o pogorszeniu jakości biznesu.
Wręcz przeciwnie — operacyjnie ING nadal rozwija się bardzo dobrze.
Natomiast przy kursie około 447 zł wycena zaczyna wymagać dalszego niemal bezbłędnego wykonywania strategii.
Dlatego ING widziałbym dzisiaj bardziej jako:
„bardzo dobra spółka do obserwowania przy korekcie”
niż
„kupuj niezależnie od ceny”.
Dla inwestora długoterminowego większa korekta kursu bez jednoczesnego pogorszenia fundamentów mogłaby stworzyć znacznie ciekawszą relację potencjalnego zysku do ryzyka.
Następny ważny punkt kontrolny nadejdzie 29 października 2026 roku, kiedy bank ma opublikować wyniki za III kwartał.
Materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej.
Źródła
Dane finansowe i biznesowe za I półrocze 2026: ING Bank Śląski – wyniki I półrocza 2026
Strategia długoterminowa ING i cele ROE, C/I oraz polityka dywidendowa: ING – strategia „W rytmie życia”
Dywidenda za 2025 rok: ING – decyzje Walnego Zgromadzenia 2026
Konsensus wyników i prognozy analityków: ING – konsensus rynkowy
Kurs i wskaźniki rynkowe: Bankier – ING Bank Śląski, wskaźniki finansowe
