Kredyt bardzo rzadko kosztuje tyle, ile wynosi sama pożyczona kwota. Oprócz odsetek bank może pobierać także prowizję, opłaty dodatkowe czy inne koszty związane z zawarciem umowy. Problem pojawia się wtedy, gdy część tych kosztów zostaje doliczona do kredytu, a bank następnie nalicza od niej kolejne odsetki.
W praktyce oznacza to, że klient może płacić odsetki nie tylko od pieniędzy, które faktycznie pożyczył i wykorzystał, ale również od prowizji pobranej przez bank. I właśnie ten mechanizm znalazł się w centrum sporu.
O co dokładnie chodzi?
Wyobraźmy sobie prostą sytuację.
Klient potrzebuje 20 tys. zł. Bank pobiera dodatkowo 2 tys. zł prowizji. Zamiast zapłacić prowizję od razu z własnej kieszeni, zostaje ona doliczona do kredytu.
Wtedy formalnie kredyt może wynosić 22 tys. zł.
Jeżeli bank nalicza oprocentowanie od całych 22 tys. zł, klient płaci odsetki również od 2 tys. zł prowizji.
Czyli najpierw płaci prowizję, a później jeszcze płaci za to, że ta prowizja została sfinansowana kredytem.
I właśnie tutaj pojawia się podstawowe pytanie: czy taki sposób liczenia kosztów jest prawidłowy?
Stanowisko banków zaczyna się zmieniać
Związek Banków Polskich wskazał, że banki powinny bardzo ostrożnie podchodzić do naliczania odsetek od tej części kredytu, która została przeznaczona na pokrycie dodatkowych kosztów, takich jak prowizja.
Ma to związek między innymi z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Najprościej mówiąc: jeżeli klient faktycznie nie dostał określonej części pieniędzy do swobodnego wykorzystania, tylko została ona przeznaczona od razu na zapłatę kosztów bankowych, pojawia się wątpliwość, czy bank powinien pobierać od tej kwoty dodatkowe odsetki.
To może mieć znaczenie dla bardzo wielu umów kredytowych.
Dlaczego to ważne dla klientów?
Najważniejszy jest oczywiście całkowity koszt kredytu.
Nawet niewielka prowizja, jeśli zostanie rozłożona na kilka lat i dodatkowo oprocentowana, może zwiększyć kwotę, którą klient odda bankowi.
Przy krótkim kredycie różnica może nie być ogromna.
Ale przy dużej pożyczce lub długim okresie spłaty dodatkowe odsetki mogą już oznaczać setki, a czasami nawet tysiące złotych.
Dlatego klient powinien patrzeć nie tylko na oprocentowanie widoczne w reklamie.
Znacznie ważniejsza jest odpowiedź na pytanie:
od jakiej dokładnie kwoty bank nalicza odsetki?
Nie każda prowizja wygląda tak samo
Trzeba tutaj uważać na jedno uproszczenie.
Nie oznacza to automatycznie, że każda prowizja pobrana przy kredycie jest nielegalna albo że każdy klient może żądać pieniędzy od banku.
Dużo zależy od konkretnej umowy.
Znaczenie może mieć między innymi:
- sposób pobrania prowizji,
- to, czy klient zapłacił ją osobno,
- czy prowizja została doliczona do kredytu,
- od jakiej kwoty naliczano oprocentowanie,
- jak bank opisał koszty w umowie.
Dlatego dwie osoby posiadające podobny kredyt mogą znaleźć się w zupełnie innej sytuacji.
Co może zrobić kredytobiorca?
Pierwszym krokiem nie powinien być od razu pozew przeciwko bankowi.
Najpierw warto spokojnie zajrzeć do swojej umowy.
Szczególnie należy sprawdzić kwotę kredytu, wysokość prowizji oraz podstawę, od której bank nalicza oprocentowanie.
Jeżeli prowizja została sfinansowana kredytem i od tej części również pobierano odsetki, warto dokładniej przeanalizować sposób rozliczenia.
Można wtedy poprosić bank o przedstawienie dokładnego wyliczenia kosztów kredytu.
Dzięki temu klient może zobaczyć, ile rzeczywiście zapłacił odsetek i jaka część dotyczyła samego kapitału, a jaka dodatkowych kosztów.
Co to może oznaczać dla banków?
Dla sektora bankowego sprawa również nie jest błaha.
Jeżeli określony sposób naliczania odsetek zostanie szerzej zakwestionowany, banki mogą być zmuszone do zmiany sposobu rozliczania nowych kredytów.
W części starszych umów może natomiast pojawić się temat zwrotu niektórych pobranych kwot.
Na razie trudno zakładać, że wszystkie banki i wszystkie umowy będą traktowane dokładnie tak samo.
Można jednak zauważyć wyraźny kierunek: klient powinien dokładnie wiedzieć, za co płaci i od czego naliczane są odsetki.
Prosty przykład
Załóżmy:
Klient potrzebuje 50 000 zł.
Bank pobiera 5 000 zł prowizji.
Jeżeli prowizja zostanie doliczona do kredytu, bank może wpisać do umowy łącznie 55 000 zł.
Jeżeli oprocentowanie będzie liczone od 55 000 zł, klient zapłaci odsetki również od 5 000 zł, których de facto nie dostał do wykorzystania, ponieważ kwota została przeznaczona na prowizję.
I właśnie ten mechanizm budzi największe kontrowersje.
Co to oznacza dla rynku finansowego?
Sprawa dobrze pokazuje, jak bardzo zmienia się rynek kredytów konsumenckich.
Jeszcze kilka lat temu większość klientów patrzyła przede wszystkim na wysokość miesięcznej raty.
Dzisiaj coraz większe znaczenie mają wszystkie dodatkowe koszty zapisane w umowie.
Banki również muszą coraz dokładniej uzasadniać sposób naliczania opłat.
To dobra zmiana, ponieważ kredyt jest jednym z najdroższych produktów finansowych, jakie przeciętny człowiek kupuje w swoim życiu.
Przy takich kwotach nawet pozornie mały zapis w umowie może mieć duże znaczenie.
Podsumowanie
Najważniejsza kwestia jest prosta:
klient powinien płacić odsetki przede wszystkim od pieniędzy, które rzeczywiście otrzymał jako kredyt.
Jeżeli bank dolicza prowizję do kwoty kredytu, a następnie pobiera również od niej odsetki, taki sposób rozliczenia może budzić wątpliwości.
Nie oznacza to, że każdy kredytobiorca automatycznie otrzyma zwrot pieniędzy.
Oznacza jednak, że warto dokładnie sprawdzić swoją umowę i zobaczyć, od jakiej kwoty bank faktycznie naliczał oprocentowanie.
Czasami jedna linijka w umowie może kosztować znacznie więcej, niż się wydaje.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, „ZBP: Banki nie powinny naliczać odsetek od prowizji”, wydanie z 16 września 2026 r.
Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej ani finansowej.
