Polska po raz pierwszy w historii otrzymała od agencji Moody’s niższą ocenę wiarygodności kredytowej. Rating został obniżony z A2 do A3. Jednocześnie perspektywa ratingu zmieniła się z negatywnej na stabilną.
Sama zmiana o jeden poziom nie oznacza kryzysu finansowego ani problemów Polski ze spłatą zobowiązań. Jest jednak wyraźnym ostrzeżeniem: stan finansów publicznych zaczyna być oceniany gorzej niż jeszcze kilka lat temu.
Czym właściwie jest rating?
Rating państwa można porównać do oceny zdolności kredytowej zwykłego klienta banku.
Kiedy ktoś ma wysokie dochody, niewielkie zadłużenie i regularnie spłaca zobowiązania, bank chętniej pożyczy mu pieniądze i może zaoferować lepsze warunki. Podobnie działa to w przypadku państwa.
Agencje ratingowe analizują m.in. wielkość zadłużenia, deficyt finansów publicznych, tempo rozwoju gospodarki oraz zdolność państwa do regulowania swoich zobowiązań.
Im lepsza ocena, tym większe zaufanie inwestorów. Pogorszenie ratingu jest natomiast informacją, że ryzyko związane z finansowaniem danego kraju wzrosło.
Dlaczego Moody’s obniżył ocenę Polski?
Najważniejszym problemem wskazywanym przy decyzji o obniżce są finanse publiczne.
Polska nadal rozwija się gospodarczo, ale jednocześnie państwo ponosi bardzo wysokie wydatki. Dotyczy to między innymi obronności, ochrony zdrowia, inwestycji publicznych oraz programów społecznych.
Moody’s zakłada, że deficyt całego sektora finansów publicznych może utrzymywać się w okolicach 7 proc. PKB zarówno w 2026, jak i 2027 roku. Agencja przewiduje również wzrost długu sektora rządowego i samorządowego z około 59,7 proc. PKB w 2025 r. do 68,9 proc. w 2027 r.
Problem nie sprowadza się więc do tego, że Polska posiada dług. Zadłużenie ma praktycznie każde duże państwo. Znacznie ważniejsze jest tempo jego wzrostu oraz koszt jego finansowania.
Dług zaczyna kosztować coraz więcej
Państwo finansuje część swoich potrzeb poprzez emisję obligacji. Inwestor kupuje obligację, czyli w praktyce pożycza państwu pieniądze, a państwo zobowiązuje się je zwrócić wraz z odsetkami.
Jeżeli inwestorzy zaczynają postrzegać kraj jako bardziej ryzykowny, mogą oczekiwać wyższego oprocentowania.
I tutaj pojawia się mechanizm, który może stać się niebezpieczny:
większy deficyt → większe potrzeby pożyczkowe → większy dług → większe odsetki → jeszcze większe obciążenie budżetu.
Im więcej pieniędzy trzeba przeznaczyć na obsługę wcześniejszego zadłużenia, tym mniej pozostaje na inne potrzeby państwa.
Czy obniżka ratingu oznacza kłopoty Polski?
Nie należy wyciągać aż tak daleko idących wniosków.
Rating A3 nadal oznacza stosunkowo wysoką wiarygodność kredytową. Co więcej, po decyzji Moody’s ocena Polski znalazła się mniej więcej na poziomie ocen wystawianych przez pozostałe dwie największe agencje – Fitch i S&P.
Ważna jest również druga część decyzji Moody’s. Perspektywa została zmieniona z negatywnej na stabilną.
Można to odczytać następująco: agencja obniżyła Polsce ocenę, ale obecnie nie zakłada automatycznie kolejnej obniżki.
To istotna różnica.
Co przemawia na korzyść Polski?
Największym atutem pozostaje gospodarka.
Moody’s nadal dostrzega możliwość solidnego wzrostu gospodarczego. Polska posiada dużą i zróżnicowaną gospodarkę, jest częścią Unii Europejskiej i nadal ma zdolność do finansowania swojego zadłużenia.
Dlatego sytuacji nie należy przedstawiać jako finansowej katastrofy.
Problem jest inny: dobra koniunktura powinna być momentem, w którym państwo przygotowuje finanse na gorsze lata. Jeżeli deficyt pozostaje bardzo wysoki również wtedy, gdy gospodarka rośnie, przestrzeń do reagowania na przyszły kryzys staje się mniejsza.
Co oznacza to dla inwestora?
Dla osoby inwestującej na GPW sama zmiana ratingu nie jest powodem do panicznej sprzedaży polskich akcji.
Warto jednak obserwować kilka rzeczy.
Przede wszystkim rentowności polskich obligacji. Jeżeli inwestorzy zaczną wymagać wyższego oprocentowania, koszt finansowania państwa będzie rósł.
Drugim elementem jest złoty. Pogorszenie postrzegania polskich finansów może w określonych warunkach zwiększać presję na krajową walutę.
Trzecim są spółki. Wyższy koszt pieniądza i większe potrzeby finansowe państwa mogą pośrednio wpływać na warunki finansowania przedsiębiorstw.
Nie oznacza to jednak, że jedna decyzja Moody’s automatycznie wywoła spadki na GPW. Dla rynku znacznie ważniejsze będzie to, czy obecna obniżka okaże się pojedynczym ostrzeżeniem, czy początkiem dłuższego pogarszania się sytuacji fiskalnej.
Co musiałoby się zmienić?
Najważniejszym zadaniem na kolejne lata będzie ograniczenie deficytu bez zahamowania wzrostu gospodarczego.
To trudne, ponieważ część największych wydatków – szczególnie związanych z bezpieczeństwem, ochroną zdrowia czy inwestycjami – trudno gwałtownie ograniczyć.
Dlatego poprawa finansów publicznych będzie wymagała nie tylko kontroli wydatków, ale również wzrostu dochodów państwa oraz utrzymania dobrej kondycji gospodarki.
Wniosek dla inwestora
Obniżenie ratingu Polski nie jest sygnałem do ucieczki z polskiego rynku, ale zdecydowanie jest sygnałem ostrzegawczym.
Polska gospodarka nadal ma mocne strony. Jednocześnie szybko rosnące zadłużenie i wysokie deficyty powodują, że państwo ma coraz mniej miejsca na finansowe błędy.
Dla inwestora najważniejsze będzie więc nie samo A3, lecz kierunek zmian w kolejnych latach. Jeśli deficyt zacznie spadać i dług się ustabilizuje, znaczenie obecnej obniżki może szybko zmaleć. Jeżeli jednak zadłużenie będzie nadal rosło szybciej od gospodarki, presja na rating, obligacje i złotego może powrócić.
Źródło: „Rzeczpospolita”, Mikołaj Fidziński, „Agencja Moody’s straciła cierpliwość. Pierwszy raz w historii obniżyła rating Polski”, 18 września 2026 r.; materiał wykorzystany jako źródło informacji i punkt wyjścia do autorskiego opracowania.
