Polski rynek pracy wchodzi w okres, w którym coraz większym problemem może być nie brak miejsc pracy, lecz brak ludzi gotowych je wykonywać. Starzenie się społeczeństwa, niska liczba urodzeń oraz zmniejszająca się liczba osób w wieku produkcyjnym powodują, że firmy będą musiały szukać nowych sposobów na utrzymanie produkcji i usług.
Jednym z rozwiązań jest imigracja. Drugim – coraz większa automatyzacja i robotyzacja gospodarki.
I właśnie tutaj pojawia się ciekawe pytanie: czy część pracowników, których zaczyna brakować, można zastąpić maszynami?
Coraz mniej ludzi do pracy
Demografia działa powoli, dlatego jej skutki łatwo przez wiele lat ignorować. Kiedy jednak kolejne liczne roczniki zaczynają przechodzić na emeryturę, a na rynek pracy wchodzą znacznie mniej liczne pokolenia, przedsiębiorstwa zaczynają odczuwać problem bardzo konkretnie.
Mniejsza liczba potencjalnych pracowników oznacza większą konkurencję firm o ludzi. To z kolei może prowadzić do wzrostu wynagrodzeń, trudności z obsadzaniem stanowisk i ograniczania możliwości rozwoju przedsiębiorstw.
Problem nie dotyczy wyłącznie Polski. Z podobnymi wyzwaniami mierzy się wiele rozwiniętych państw europejskich.
Migracja pomaga, ale nie rozwiązuje wszystkiego
Najprostszą odpowiedzią na niedobór pracowników wydaje się przyjmowanie ludzi z zagranicy. Migranci mogą uzupełniać braki kadrowe w budownictwie, przemyśle, transporcie, handlu, usługach czy opiece.
Nie oznacza to jednak, że migracja może być jedynym rozwiązaniem.
Państwa europejskie konkurują o pracowników, a kraje, z których dotychczas przyjeżdżało wiele osób, również się rozwijają. Wraz ze wzrostem poziomu życia część potencjalnych migrantów może mieć coraz mniej powodów, aby wyjeżdżać za pracą.
Dlatego przedsiębiorstwa muszą równolegle szukać sposobów na zwiększenie wydajności obecnych pracowników.
Maszyna może wykonać część pracy człowieka
I tutaj zaczyna się rola automatyzacji.
Robot przemysłowy może wykonywać powtarzalne czynności przez wiele godzin, system informatyczny może automatycznie przetwarzać dokumenty, a sztuczna inteligencja może przejmować część prostych zadań biurowych.
Nie chodzi więc koniecznie o sytuację, w której jeden robot zastępuje jednego człowieka.
Znacznie częściej technologia pozwala jednej osobie wykonywać pracę, do której wcześniej potrzebnych było kilka osób.
Przykład jest prosty. Jeżeli zakład potrzebował wcześniej dziesięciu pracowników do wykonania określonej produkcji, po automatyzacji może potrzebować siedmiu. Przy malejącej liczbie osób na rynku pracy taka zmiana przestaje być wyłącznie sposobem na obniżanie kosztów. Może stać się warunkiem dalszego funkcjonowania przedsiębiorstwa.
Automatyzacja nie oznacza końca pracy
Obawy przed robotyzacją zwykle koncentrują się na likwidacji miejsc pracy. W gospodarce cierpiącej na niedobór pracowników sytuacja wygląda jednak inaczej.
Maszyny mogą przejmować przede wszystkim zadania monotonne, powtarzalne, ciężkie fizycznie lub łatwe do ustandaryzowania. Człowiek pozostaje potrzebny tam, gdzie liczą się decyzje, odpowiedzialność, kontakt z klientem, kreatywność czy rozwiązywanie nietypowych problemów.
Zmieni się więc przede wszystkim rodzaj wykonywanej pracy.
Jednocześnie wzrośnie zapotrzebowanie na osoby potrafiące obsługiwać, programować, naprawiać i nadzorować nowe technologie.
Największym problemem może być koszt
Robotyzacja brzmi atrakcyjnie, ale nie jest darmowa. Nowoczesna linia produkcyjna, robot, oprogramowanie czy system wykorzystujący sztuczną inteligencję wymagają inwestycji.
Duże przedsiębiorstwa mają pod tym względem przewagę. Dysponują większym kapitałem i łatwiejszym dostępem do finansowania.
Znacznie trudniejsza może być sytuacja małych i średnich firm.
Jeżeli koszty inwestycji będą zbyt wysokie, może powstać wyraźny podział: duże przedsiębiorstwa będą szybko zwiększać wydajność dzięki technologii, podczas gdy mniejsze firmy nadal będą walczyły o coraz trudniej dostępnych pracowników.
Demografia może przyspieszyć inwestycje
Paradoksalnie właśnie niedobór pracowników może stać się jednym z największych impulsów do modernizacji polskiej gospodarki.
Jeżeli pracownika trudno znaleźć i trzeba mu coraz więcej zapłacić, inwestycja w automat staje się bardziej opłacalna.
Firma zaczyna wtedy porównywać nie tylko cenę maszyny z dzisiejszym wynagrodzeniem pracownika. Bierze pod uwagę również przyszły wzrost płac, problemy z rekrutacją, absencje oraz możliwość zwiększenia produkcji.
W takim ujęciu starzenie się społeczeństwa może przyspieszyć robotyzację.
Nie „robot albo migrant”, lecz jedno i drugie
Najbardziej prawdopodobny scenariusz nie polega jednak na wyborze pomiędzy migracją a automatyzacją.
Polska prawdopodobnie będzie potrzebowała obu.
Migracja może uzupełniać część braków kadrowych, natomiast automatyzacja pozwoli zwiększać ilość pracy wykonywanej przez jednego zatrudnionego.
Do tego dochodzi trzeci element – aktywizacja osób, które obecnie pozostają poza rynkiem pracy.
Dopiero połączenie tych trzech kierunków może ograniczyć negatywne skutki zmian demograficznych.
Co to oznacza dla gospodarki i inwestora?
To również ciekawy długoterminowy trend inwestycyjny. Jeżeli liczba pracowników będzie malała, firmy będą miały coraz silniejszą ekonomiczną motywację do inwestowania w robotykę, automatykę przemysłową, oprogramowanie, sztuczną inteligencję i rozwiązania zwiększające wydajność.
Dla inwestora ważne będzie więc nie tylko pytanie, która spółka obecnie osiąga dobre wyniki.
Warto również obserwować, które przedsiębiorstwa potrafią zwiększać przychody i produkcję bez proporcjonalnego zwiększania zatrudnienia. W gospodarce z coraz mniejszą liczbą pracowników może to stać się jedną z ważniejszych przewag konkurencyjnych.
Wniosek
Polska nie zatrzyma zmian demograficznych jednym programem ani jedną decyzją. Jeżeli osób w wieku produkcyjnym będzie coraz mniej, gospodarka będzie musiała nauczyć się wytwarzać więcej przy wykorzystaniu mniejszej liczby pracowników.
Dlatego robotyzacja nie musi być przeciwnikiem człowieka. W starzejącym się społeczeństwie może stać się sposobem na utrzymanie wzrostu gospodarczego, konkurencyjności przedsiębiorstw i poziomu życia.
Robot nie zastąpi całkowicie migranta ani pracownika. Może jednak sprawić, że brak jednego pracownika będzie dla firmy znacznie mniejszym problemem.
Źródło: Rzeczpospolita, dział Demografia, artykuł „Robot zamiast migranta”, wydanie z 23 września 2026 r.
Tekst powyżej stanowi autorskie opracowanie tematu – został napisany od podstaw prostym językiem na podstawie informacji i zagadnień przedstawionych w materiale źródłowym.
